|
Poznasz co to znaczy the doors
Dwadzieścia
chwil razy temu mi nie wyszło. Bałem się, że w końcu nie uda się pokonać twojego
Ja. Twój dom, odnajduję w swojej głowie. Chcę przywłaszczyć sobie całe ciepło
twoich ust. Całe ciepło twojej miłości. Oddać twoje stargane włosy wiatru na
powrót, by to co się brzydko skrzaczyło, było wyrzygane w bezczelny sposób w ich
twarze.
Dzień w którym motyle będą strząsać z mych brwi popiół spalonych ciał, stanie
się ostatnią z tych możliwych chwil do spełnienia.
Jestem, bo być muszę. Staję się, bo być nie mogę. Uciekam, bo się boję.
Przeklęte dni, w których przestajesz śnić, płaczę. Kocham. Chodź bracie, poznasz
co znaczy the doors bez smaku prawa, bez smaku krytyka. Bez sensu. Łagodne
chwile swobodnie opadające, znów powodują, że uśmiech staje się skrzywiony,
zatruty. Dusza oszukana kolejny raz, pamiętaj i przestań. Staje się łagodną
nutą. Kiedy ucichnie muzyka, zapal światła. Zobaczysz to czego się bałeś. To
specjalny rodzaj dźwięku, to twój jedyny przyjaciel. Mówię, że chcę tu zostać,
rozkrzaczyć rozchylone usta. Kolejny raz klepnąć w plecy sen wariata. Uśmiechnąć
się wokół do tego, że odnajduję wewnątrz siebie przyjaciela, z którym może i
ciężko wytrzymać, który czasem płacze, udając na zewnątrz, że to tylko bezdech i
wolna chwila marzeń. Oddaje się zawsze, oddajesz się jak w śnie. Chce usłyszeć,
przyznaj się, że jesteś. Chcę cię tutaj i usłyszeć krzyk motyla, który zakrzyczy
twoje milczące usta. Twoje opadające ramiona, mów iąc
o niczym innym, tylko o tym, że dziecko w twojej głowie, staje się bezsensownym
zlepkiem marzeń sąsiadów, sąsiadek i radia. Bardzo cicho, bardzo czysto,
umierasz odchodzisz. Co Ci zrobiłem, że zamilkłaś? Dlaczego schowałaś się w
mroku mojego słowa. Zejdź wreszcie na dół, my chcemy abyś była dla nas. Teraz
katharsis niczym twoje kłamstwo oplata moje nogi i nie potrafi uczynić mnie
wolnym.
Przem.
|