|
Pisarz Bohumil Hrabal oraz reżyser Jiri Menzel
stanowili zgrany artystyczny tandem i przez ponad 30 lat, do momentu śmierci
Hrabala, dorobili się pięciu prawdziwie mistrzowskich adaptacji filmowych prozy
Hrabala. W 1968 roku ich wspólne dzieło “Pociagi pod specjalnym nadzorem”
zostało nagrodzone Oscarem dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Prawdziwą
tajemnicą jest zjawisko tak bliskiego związku tych artystów. Mogłoby się
wydawać, że nie ma dwóch osobowości bardziej odległych niż Hrabal i Menzel.
Pisarz, prawdziwy sybaryta i miłośnik piwa, wstydził się odwiedzać praskie
gospody ze swoim młodym przyjacielem, ponieważ ten zamawiał... tylko herbatę. Z
kolei wychowany w statecznej, burżuazyjnej rodzinie filmowiec podczas wspólnego
wyjazdu do Ameryki wielokrotnie musiał ratować swego towarzysza z opresji
wynikających z kolejnego wychylonego kieliszka. Znali się ponad 30 lat, a nigdy
nie przeszli na ty. Autor “Zbyt głośnej samotności” zawsze pozostał dla Menzla
panem Hrabalem. Reżyser słono zapłacił za miłość do hrabalowskiej prozy – po
odważnych “Skowronkach na uwięzi” otrzymał wieloletni zakaz robienia filmów.
OBSŁUGIWAŁEM
ANGIELSKIEGO KRÓLA
Czechy/Słowacja, 2006, 120`, od lat 15, reż.: Jiri
Menzel, wyk.: Ivan Barnev, Oldrich Kaiser, Julia Jentsch, Martin Huba, Marian
Labuda, Milan Lasica, Josef Abrham, Jiri Labus i inni.
Komedia
Bohater filmu, Jan Dite, wychodzi z więzienia po
wielu latach odsiadki. Zamieszkuje w domu położonym blisko granicy, we wsi
niegdyś zamieszkałej przez Niemców, ale teraz opustoszałej, bowiem po wojnie
wszyscy rdzenni Niemcy zostali z niej wysiedleni. W drodze do domu wspomina
koleje swego dotychczasowego życia, na które nie mały wpływ miały
historyczno-polityczne zawirowania.
Film “Obsługiwałem angielskiego króla” stał się legendarny już na wiele
lat przed rozpoczęciem jego realizacji, po tym jak Jiri Menzel na Festiwalu
Filmowym w Karlovych Varach, w 1998 roku, stłukł rózgą jednego z jurorów, Jirigo
Sirotkę. Sirotka kupił prawa do sfilmowania powieści Hrabala za 25 tysięcy
koron, a następnie odsprzedał je telewizji za 4 miliony. Hrabal wiedział, że
nikt, tak jak Menzel, nie potrafi zrozumieć jego świata. Sprzedając prawa do
adaptacji wymusił na Sirotku obietnicę, że to właśnie Menzel przeniesie losy
zuchwałego praskiego kelnera na taśmę filmową.
Obrosły legendą film czekał na swą realizację kolejne kilka lat. Być może los
wiedział, co robi, ponieważ hrabalowskie gawędy zdają się dojrzewać z czasem jak
ołomuniecki ser. Jest w tym filmie wszystko, co w Czechach najpiękniejsze:
atmosfera legendarnych na całym świecie gospód, nieco szwejkowska w swej wymowie
historia i słodko-gorzki humor, którego tak bardzo zazdrościmy naszym sąsiadom
zza Olzy. Widząc efekt pracy Jirigo Menzla, Hrabal z całą pewnością usmiechnąłby
się i wzniósł toast kuflem dobrego, czeskiego piwa.
|